.. burza po ciszy ... 2007-09-14 23:45:40

Burza, w mym życiu, ciele i umyśle.
Szalony tydzień za mną - szalony jeszcze jeden przedemną...
A potem już tylko zmiany - same pozytywne, potem chwila wytchnienia i znowu życie na full...
...Tajemniczo
Za 8 dni, 22 września zmieniam stan cywilny, opuszczam dotychczasowy stan panieństwa wkraczając i zasilając grono ustatkowanych mężatek...
W lutym zostanę mamusią.
Taką prawdziwą, a nie tylko ze słodkiego przezwiska... ;)
Cieszymy się strasznie ja i mój przyszły mąż.
Państwo B. wraz z malutkim, powoli kopiącym Bobaskiem :)
Tak, tak już będzie od soboty, a od niedzieli już na spokojniej na wydechu.

skomentuj (2)

Minoł rok... 2006-02-18 10:37:21

...chyba smialo moge powiedzieć, żę pisałam odzywałam się rok temu.. rok i jeszcze troszkę...
Czasem miałam ochotę usiąść i się odezwać, ale ochota przechodziła... osiem godzinn dziennie przed kompem robi swoje.. mam kompowstręt... życie.
Właśnie, życie co znim... z zyciem bez zamian. Monotonnia pracującej osoby, uczącej się i próbującej wyciągnąć z życia jak najwięcej póki jest się jeszcze młodym... względnie młodym...

skomentuj (4)

Żeby nie przeklinać... 2005-12-06 18:32:24

...powiem tylko tyle że miniony tydzień okazał sie dla mnie dość chujowy...
Począwszy od poniedziałku kiedy to musiałam uspić mojego psiaka. Miałam go/ ją - bo to sunia była 12 lat, wyjazd na rok czasu wisiał nademną nie ubłagalnie - pokonałam go dzięki mojemu nowemu defektowi...
Wiec okazało się, że mam złamane żebro 11 czy 12 lekarze sami tego dokladnie nie wiedzą bo sie doliczyć nie mogą - :lol: w ich stronę - oraz na tym że złąmanym żebarku mam ubytek 30 mm co daje 3 cm dla osób nie lubiacych bawić się w przeliczanie skali... W dość efektywny sposób pozbyłam się wypłatowej gotówki. Szybki sposób. Tajemniczy dla wszystkich za wyjatkiem mnie.
Ale żeby nie było, że jestem starą pierdołą i zrzędą dodam iż były równiez miłe aspekty tego tygodnia jak: przedłużeniowe podpisanie umowy o pracę, "zaklepanie" nowego psiaka, rezygnacja z wyjazdu ( trochę przymusowa) oraz dzisiejszy przyjzad brata - choć to się już teoretycznie nie wlicza w miniony tydzień.
Choc teraz gdy już wiem, na 100% że nie wyjadę w styczniu... żałuję... chciałabym zostawić ten cały burdel za sobą, pozamykać drzwi innym przed nosem, zacząć żyć na swój rachunek. Mój i tylko mój. Swój. Od początku do końca.
W "raju"* choć już dawno minęło półtora roku zaczynają opadać liście, drzewo** zaczyna obumierać... Czy mi smutno czy przykro? Raczej nie, pielęgnowanie, i troszczenie o to drzewo staje sie z wolna irytujące. Ja irytuje drzewo a drzewo mnie...
Może najwyższy czas już je ściąć?

* mój związek
** Mój Ony

Ide na objadek. Jedno kiwi i 2 pety. Chyba wystarczy.

skomentuj (2)

Księga Gości